Tydzień

Dziś mija tydzień od pogrzebu mamy. Dziesięć dni od śmierci. Byłam rano na cmentarzu. Powyrzucałam wiązanki, które zwiędły. W sumie z pięć. Reszta jeszcze może zostać. Kupiłam 4 duże znicze i 4 małe. 3 duże i 3 małe postawiłam u mamy, a resztę na grobie taty. Ogarnęłam, że u matki nie ma wazonu. Będę musiała się rozejrzeć za jakimś solidnym i ciężkim, żeby go wiatr nie zdmuchnął. Planuję cięte kwiaty przynosić tylko w sezonie, czyli od połowy maja do końca września. Na późną jesień i zimę wazon będzie znikał. Nie lubię sztucznych, ciętych kwiatów. Szukam także wiązanki Wielkanocnej. Mam dylemat co do zniczy i wkładów. Ile taki znicz może postać? Miesiąc? Czy dopóki się nie zniszczy? Chyba to drugie. Czyli wypadałoby, żebym dokupowała tylko wkłady przez jakiś czas. A małe znicze? Też eksploatować dopóki się nie zniszczą? Tak by wypadało, to bardzo ekologiczne. Rodzina mnie obgada, że na cmentarz nie chodzę, bo nie sprzątam świeczek. Pewnie nikt nie będzie wiedział, że wkład wymieniony. Z drugiej strony co tydzień wydawać 30 zł na nowe to też chyba nienajlepszy pomysł. I produkowanie masy śmieci... No nic. Pożyjemy, pomyślimy.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Początek